Bożenki to oczywiste
 
 
Strona Główna
X Zjazd 2017
IX Zjazd 2016
VIII Zjazd 2015
VII Zjazd 2014
VI Zjazd 2013
V Zjazd 2012
IV Zjazd 2011
III Zjazd 2010
II Zjazd 2009
I Zjazd 2008
I tak to się zaczęło
GALERIE ZDJĘĆ ZE SPOTKAŃ
Dojazd - rozkłady jazdy
Dojazd mapka - Bożenkowo
Bożenki publicznie
Smutne chwile
Napisz  !
 

Spotkanie we Władysławowie

Do Włodka zajechałyśmy z Tościkiem,
Grzesiem i Osinkiem w południe a tu cisza - Poetka, po przywitaniu
informuje, że Bożenki są w Helu, więc my szybko z powrotem do auta
i...tu wielka, radosna, niespodzianka - nagle na podwórku się
zakotłowało, bo i Bożenki z Mazur, ze Szczecina, z Elbląga, z Berlina i
już nie pamiętam skąd wyszły się przywitać, a potem szybko bagaże do
swoich pokoi i poszłyśmy przywitać się z morzem (na Hel już nie
pojechałyśmy). Wiało jak diabli, ja w moich lokach wyglądałam tak,
jakby piorun strzelił we włosy, ale czy to ważne? Ważne było to, że
byłam szczęśliwa, że jestem z Bożenkami, że dobrze się poczułam i
że czekają mnie dwa dni laby. Nie byłam na ostatnim spotkaniu w
Bożenkowie i teraz cieszyłam się ogromnie. Oczywiście, przywiozłam
trochę śledzi po kaszubsku zrobionych przez mojego męża i trochę
śledzi w oliwce, a że śledzik lubi pływać, więc tradycyjnie miałam
buteleczkę "Białej Damy". Skonsumowałyśmy wszystko na
wieczornym spotkaniu, gdzie pośpiewałyśmy wszystkie stare, nasze
piosenki(z przykrością stwierdzam, że umiemy tylko po jednej zwrotce)i
pośmiałyśmy się serdecznie. Jako ostatnie, w piątek dotarły do
Włodka Warszawianki, ponieważ miały taką przygodę z autem, jaką nikt
nie lubi mieć podczas podróży. Dzielne są te nasze Bożenki.
Wyśpiewałyśmy cały repertuar, aż martwiłam się czy następna, ta
uroczysta kolacja będzie równie wesoła.
Na sobotę Poetka przygotowała niespodziankę. Nawet Kocik nie zdradził
nic, chociaż robiłam podchody. Kazała ubrać się szczelnie i o 17,00
wymarsz. Znowu wicher hula, już robi się szarawo, a my opatulone
szczelnie, kierujemy się na plażę. Tam, przy historycznym miejscu nr 7
zrobiłyśmy krąg z palących się pochodni, Poetka, pomimo silnego
wiatru, szumiących głośno fal wprowadziła nas w historię zaślubin z
morzem i...ku naszemu zaskoczeniu otworzyła czerwone pudełko z
pierścieniem. Na pamiątkę naszego spotkania dokonało się nasze,
BOŻENKOWE zaślubiny z morzem, a zaszczytu tego dostąpiła, w naszym
imieniu BONA, która weszła do wody i ten pierścień rzuciła hen, hen
daleko. Była to na prawdę wielka niespodzianka i we właściwym miejscu
Bożenki, właściciele lokalu zaskoczyli nas na całej linii. Wcześniej
miałyśmy obiad, b. obfity i różnorodny, a uroczysta kolacja na 20,00.
Obsługiwało nas całe kierownictwo lokalu(panowie).Na ciepło serwowano
krem grzybowy, bogracz, bigos, a zimnych przekąsek było tyle, że nie
sposób było wszystkiego spróbować. Ryby, mięsiwa, galaretki z drobiu,
i pełno przystawek. Dzienne nasze wyżywienie wynosiło prawdopodobnie
26,-(jak się mylę to Poetko popraw). Nie wiem jak Oni wyszli na swoje,
ale za tę ucztę i za serdeczność szefa(zorganizował nawet dla mnie sok
pomidorowy)dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję. Miałyśmy też
świetną oprawę muzyczną, a bywało, że na życzenie. Rozkręciłyśmy
się tak, że tańcom, hulankom i swawolom nie było końca. Zobaczyć
śmiejącą się i tańczącą Kocika, radosną Śmieszkę(miałyśmy
podobne, czerwone marynary, specjalnie kupione na to spotkanie) pięknie
uczesaną Bońcię, tańczącą Listewkę i Inkę, którym bolą nogi,
przystojną Bonę prowadzącą pociąg, czy Samohę, Sekrecika,
Grzesia, Liwię, seksowną Dianę czy elegancką Linowę i nareszcie
śmiejącą się Cantry w tańcu, to właśnie dla tych chwil warto bywać.
Becia sypała kawałami, a ja z Bueną, niczym dziadki z Mapetów,
śmiałyśmy się serdecznie ze swojej gadaniny. Nie doczekałam końca, bo
w niedzielę, skoro świt wracałam z Bożenkami do Gdyni. Wróciłam
bardzo przeziębiona i dziękuję Beci za ten mlecz pszczeli, dzięki
któremu mogłam dzisiaj wstać i te słowa pisać. Dziękuję też
Bożenkom ze Śląska, które nie były z nami, ale w inny sposób
zaznaczyły swoją sympatię.

relacja Białej Damy


 
   
  Copyright (c)2009 ZLOT BOŻEN i BOŻENN